Garnier Fructis lekka Mgiełka Olejkowa - olejowe wyzwolenie, czy lekkie rozczarowanie?

Jak już mion razy mówiłam mam włosy cienkie, suche (od rozjaśniania) i mizerne. Olejki mogę stosować najwyżej na noc bo wyglądam potem jak mokra włoszka po przejściach, polizana na pocieszenie przez krowę ;). Gdy w Rossmannie rzuciła mi się w oczy buteleczka z wyjątkowo lekką mgiełką olejkową od Garnier Fructis, aż mi się oczy zaświeciły. Produkt specjalnie dla mnie! Wyliniałej emerytki ;)


Opakowanie naprawdę urocze - nie wiem dlaczego, ale ten kolor zawsze kojarzy mi się z witaminą C. Tutaj jej nie znajdziemy. Znajdziemy za to aż 3 odżywcze olejki - z mango, moreli i migdała. Samo dobro! A na dokładkę wszystko to w super lekkiej SUCHEJ formule olejku, który nanosimy na włosy w formie leciutkiej, nieobciążającej mgiełki. 
                                                


Już chcecie ją mieć? Nie tak szybko. Sprawdźmy najpierw obietnice producenta i czy nie mija się z prawdą.

Garnier Fructis Oil Repair 3, Mgiełka Olejkowa. Przywróć włosom olśniewającą miękkość i blask! Dogłębna pielęgnacja i intensywne odżywienie suchych, zniszczonych i łamliwych włosów. Mikroskopijne cząsteczki mgiełki z 3 olejków owocowych - mango, moreli i migdałów - sprawią, że włosy staną się miękkie, lśniące, sprężyste i właściwie odżywione. Lekka i sucha formuła mgiełki olejkowej pozwala pielęgnować je na całej długości bez uczucia obciążenia.


A jak jest w praktyce? Po pierwsze cena. Nie jest niska, bo za 150 ml musimy zapłacić od 26 do nawet 34 zł w zależności od miejsca. Za taką cenę oczekujemy że coś wynagrodzi nam drenaż portfela. Tak jak mówiłam, do opakowania nie ma się co przyczepić - ładne, kolorowe, słoneczne, dobrze wykonane. Tyle w temacie. Psikacz jest zabezpieczony korkiem z tworzywa, który ja gubię zazwyczaj po 2-3 dniach. Ale dobrze, że jest nie wypsikamy produktu w torbie w czasie lotu na Kanary (wizualizujemy sobie, wizualizujemy....). Chociaż z drugiej strony to suchy olejek , więc nasze ciuchy nie powinny wyglądać jak po tygodniu pracy w smażalni ;).


No i moim zdaniem na tym plusy produktu się kończą. Po pierwszej aplikacji musiałam uciekać z łazienki bo myślałam że się uduszę! Trudno ocenić jaki do zapach, bo wydostający się z dyfuzora pyło-mgiełko-gaz oblepił mi skutecznie twarz i nozdrza. Podobno owocowy. Wierzę na słowo. Za każdym razem było to samo. Domownicy przeklinali mnie dobre 10 minut po wyjściu z łazienki. W końcu dostałam eksmisję na taras. Może nawet bym to zniosła gdyby nie to, że nie zauważyłam żadnego widocznego działania olejku na moje włosy. Jak było siano tak jest. Po bardzo wnikliwej analizie i obserwacji z lupą stwierdzam, że minimalnie je nabłyszcza i może faktycznie są ciut bardziej miękkie. Nie jest o jednak efekt WOW tylko odrobina litości z mojej strony. Kwestie odżywienia i sprężystości pominę już zupełnym milczeniem. Ja jestem absolutnie na NIE. Czytałam na Wizażu kilka pozytywnych opinii, więc może jest rodzaj włosów którym to cudo na coś pomaga. Na cienkie, suche nie działa. Ale dusi i to naprawdę skutecznie. Można się zemścić na chłopaku lub współlokatorce ;). Żegnamy zatem Panią Olejkową bez żalu :). NIE POLECAM.


A tak z całkiem innej beczki to u mnie same zmiany. Po pierwsze kolejny tatuaż. 


Bardzo specjalny, może kiedyś opowiem Wam jego historię, na razie jeszcze nie jestem na to gotowa. Po drugie, za 2 tygodnie wracam do pracy "dla kogoś". Znowu, może tym razem przetrwam nie tylko jeden projekt i zostanę tam na dłużej? Moje przełożone mają dzieci więc jest szansa, że nie będę wysiadywała idiotycznych "dupogodzin" dla zasady bo nie wypada wychodzić o 17. Trzymajcie kciuki. I po małe trzecie, sprawiłam sobie kultowy już na IG pędzel syrenkę. Nie mogłam się oprzeć!



Gdybym się z Wami już nie widziała na FB .........


Właśnie - dlaczego niektórych z Was nie ma na FB? No dlaczego? Chodźcie! DO MNIE :)
A jeśli chcecie zobaczyć coś więcej niż kosmetyki to zapraszam do mojego życia na IG



Komentarze

  1. Na moich cienkich i łatwych do obciążenia włosach zapewne też by się nie sprawdził.
    Ten pędzel bosko wygląda <3
    Wesołych Świat :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawzajem! Jest boski, na żywo jeszcze fajniejszy.

      Usuń
  2. Nie znałam wcześniej tej mgiełki :) a tatuaż, jeżeli jest taki to musi być wyjątkowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest bardzo. Kiedyś opiszę całą historię bo podobno jest wzruszająca....

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie przyznam się nie interesuje ten temat, ale ciekawie napisany recenzja sama w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze możesz odradzić narzeczonej w sklepie ;)

      Usuń
  5. Tatuaż jest piękny. Bardzo mi się podoba. A Garnier ogólnie nie jest najlepszy do włosów. Przynajmniej moich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! No to przynajmniej nie natniesz sie tak jak ja ;)

      Usuń
  6. Mokra Włoszka po przejściach polizania na pocieszenie przez krowę :D Padłam! :D :D Masz świetny styl pisania, zazwyczaj kosmetyków posty są średnio wciągające, ale Ciebie się czyta jak najciekawszą powieść! Masz dar pisania! Będę tu zaglądać. A pędzel-syrenka jest prześliczny!
    https://altealeszczynska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miód na moje serce takie słowa ;). Zawsze myślę że nikt tego nie przeczyta bo za dużo gadam.

      Usuń
  7. Piękny tatuaż! Niestety nie jestem fanką mgiełek i produktów garniera. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cena mnie zniechęca. Zbyt wysoka jak na taki produkt, który nie działa zbyt dobrze. A tatuaż bardzo mi się podoba! :)
    Obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, za taka kasę człowiek oczekuje czegoś ciut lepszego

      Usuń
  9. Hej!
    Twój opis jest mega! Aż się przyjemnie czyta - nawet jeśli akurat ten produkt nie zdobył Twojej przychylności :P
    Nie używam raczej kosmetyków, a jak już to tylko do pielęgncji - tylko tych naturalnych.

    Tatuaż... prześliczny!
    Sama się zastanawiam nad jakimś niezbyt dużym, uroczym, w nie odkrytym miejscu - ale bardzo sentymentalny.
    Ciekawa jestem historii Twojego!

    Za życzenia ślicznie dziękuję.
    Mimo iż dziś dobiegają końca, również życzę Ci aby były spokojne, w gronie najbliższym - oraz zdrowia i uśmiechu na cały kolejny rok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaj ale cudnie, dziękuję! Włanei takie lubię tatuaże - żeby można było zakryć albo odkryć :) Takie tylko moje

      Usuń
  10. Powiem Ci szczerze, że nigdy nie widziałam takiego kosmetyku w swoim rossmannie ani w żadnej innej drogerii. Być może nie zwróciłam na niego uwagi.. Bardzo, by mi się przydał, więc chyba wydam te 34 zł i go kupię, bo czasami moje włosy sa w tak opłakanym stanie, że mam ochotę nałożyć czapkę zanim wyjdę z domu albo zrobić koka czy kitkę. Kilka razy w miesiącu podcinam końcówki, ale nic to nie daje. Też zniszczyłam sobie czuprynę przez rozjaśnianie i często zmienianie koloru w przeszłości. Teraz zapuszcza,m odrosty i mam już całkiem dużo swoich włosów. Oby ta mgiełka mi pomogła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ten kosmetyk w cenie na do widzenia w Rossmannie. tzn,ze wycofali produkt.

      Usuń
  11. podoba mi się ten pędzel ryba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak już tu wpadłam, to postanowiłam poczytać coś więcej i, co pewnie bardzo zaskoczy, podoba mi się w Twoim blogu... Odradzanie! Większość tekstów o kosmetykach jest sponsorowanych, więc produkty opisywane są w samych superlatywach, a Ty walisz prosto z mostu, szczerze. Dzięki temu mam pewność, że jeśli coś pochwalisz, to będzie coś naprawdę tego godne. Spodobało mi się to, będę tu wpadać częściej :-)

    http://lepszaodsiebie.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. garnier ma wogole fajne kosmetyki odnosnie wlosow

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz