Christian BRETON - krem pod oczy zamiast Botoxu?


Znowu ruszyłam do boju z moimi zmarszczkami pod oczami. Jestem zwolenniczką medycyny estetycznej jednak wszelkie działania z użyciem igły w okolicy oka napawają mnie przerażeniem.
Dlatego nadal się marszczę i szukam sposobu jak ten defekt choć trochę złagodzić (bo w cuda nie wierzę). Krem Christian BRETON kusi igłą na pudełku i wielką kopką z napisem STOP INJECTION! No to kupiłam :)




Zacznę od tego, że jest słabo dostępny w Polsce i dość drogi. Można go kupić czasami w Douglasie lub sklepach internetowych i cena sięga średnio 160 zł (a bywa i ponad 200). Jeśli w waszym mieście są sklepy TK Maxx to warto zaglądać tam na dział kosmetyczny. Można upolować tego typu kosmetyki znacznie taniej!

Kilka słów od producenta: Christian Breton Eye Focus Active Cream - krem regenerujący o beztłuszczowej formule, która natychmiastowo wypełnia zmarszczki oraz wygładza i napina skórę na powiekach. Nawilża, odżywia, a także  wzmacnia strukturę komórek skóry.



Krem Christian BRETON Eye Focus Cream kupiłam w kartonowym, podwójnym pudełku w całości sugerującym, że zastrzyki odmładzające już nigdy nie będą mi potrzebne. Wewnątrz znalazłam miękką, elastyczną tubkę o pojemności 10 ml.


Krem nie ma wyraźnego zapachu, ma za to  kolor typowego kremu glicerynowego (półprzeźroczysty mat). Łatwo się rozprowadza i zostawia na skórze lekki, nietłusty film o takiej właśnie glicerynowej charakterystyce. Można jednak dość szybko wykonać na nim makijaż. Jest też dość wydajny.


Zużyłam całą jedną tubkę aby sprawdzić które obietnice producenta są prawdziwe. No więc nie jest dobrze. Krem lekko uelastycznia i nawilża skórę pod oczami i na powiekach. Robi to jednak w podobnym jak inne, tańsze kremy. Nie zauważyłam napięcia skóry ani absolutnie żadnego wpływu na wielkość zmarszczek. Nie mówiąc o natychmiastowym ich wypełnieniu ;). Jednym słowem jest to kolejny krem który trochę wspiera pielęgnację skóry pod oczami ale nie jest wart więcej niż 20 zł. Jeśli szukacie pomocy w walce z upływem czasu to to dzieło Christiana BRETONA sobie odpuście.



Teraz zabrałam się za testowani kremu Clinique PEP-START. Tym razem jednak zanim wydałam większą kwotę zaopatrzyłam się dużą ilość próbek na Allegro ;). Wiem, że to nieładnie ale zamiast wydawać 99 zł - wydałam 36 zł za taką sama ilość produktu (15 szt x 1 ml). Obiecuję jednak solennie, że jeśli będzie działał choć w połowie tak dobrze jak twierdzi producent kolejną porcję kupię w oryginalnym pełnowymiarowym opakowaniu!


Komentarze

  1. Nigdy o nim nie słyszałam, ale widzę, ze niewiele tracę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie - moim zdaniem szkoda pieniędzy :)

      Usuń
  2. Nie znam kompletnie tego produktu i ze względu na cenę, nie kupiłabym go nawet przed recenzją. Szkoda, że wywaliłaś w błoto kupę kasy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Clinique pep start dostałam próbki w Sephorze. Na razie mnie nie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz