Baza z Biedronki vs Golden Rose. Czy wygra KOBO?

Kontynuując noworoczne postanowienie wykańczania poutykanych po całym domu kosmetyków odgruzowałam szafkę w łazience i odkryłam w niej dwa produkty o podobnym działaniu. Make-up Primer marki Golden Rose oraz Smoothing Make-up Base marki BeBeuty.
Po miłych doświadczeniach z bazą KOBO (RECENZJA) byłam nastawiona jak najbardziej optymistycznie. Używałam i jednego i drugiego i postanowiłam poświęcić im jeden, wspólny wpis.


Zaczniemy od Make-up Primer (Mattifying & Pore Minimising) marki Golden RoseNa początek tradycyjnie oddaje głos producentowi ;)

Jedwabista baza o miękkiej strukturze minimalizuje widoczność porów oraz niewielkich zmarszczek. Sprawia, że skóra pozostaje matowa i wygładzona. Nie daje efektu ciężkości na twarzy. Dzięki specjalnemu składnikowi w formule nadmiar łoju jest wchłaniany. Produkt przeznaczony do skóry tłustej i normalnej/mieszanej. Nie zawiera parabenów.
Sposób użycia:
- nałożyć niewielką ilość produktu na twarz, a następnie wcieraj aż do wchłonięcia.
- po wchłonięciu można aplikować podkład bądź stosować bazę samodzielnie.



Pojemnik lekki, z tworzywa, z pompką - bardzo wygodny, ale zapewne nie da się wydostać kosmetyku do samego końca. Buteleczka jest jednak w mlecznym odcieniu więc przynajmniej nie będzie nas to kluło w oczy. 


Kolor kosmetyku biały, zapach ledwo wyczuwalny. Rozprowadza się łatwo, porównywalnie do KOBO i pozostawi na twarzy bardzo lekki film. Przed nałożeniem fluidu trzeba chwilę poczekać inaczej robią się smugi. Czy zmniejsza widoczność małych zmarszczek i porów? Moim zdaniem ani trochę. Czy przedłuża trwałość makijażu - tak, ale mniej niż KOBO. Choć nie mam skłonności do problemów skórnych to pojawiło mi się podczas użytkowania kilka wyprysków. Nie mam jednak 100% pewności czy zawinił akurat kosmetyk.


Podsumowując - jest to produkt przyzwoity ale nie rewelacyjny. Faktycznie pozwala utrzymać makijaż na swoim miejscu, ale mam wątpliwości czy robi to równie skutecznie przy skórze tłustej, dla której jest dedykowany. Moim zdaniem jest duża szansa na świecenie i zapychanie. Czy kupię go ponownie? Raczej nie. Przy cenie 24-27 zł za 30 ml oczekuje chyba ciut więcej. Nadal KOBO pozostaje moim numerem jeden (ale zaznaczam że to początek mojej przygody z bazami pod makijaż). Myślę, że akurat ta baza może znaleźć swoje zwolenniczki u młodszych kobiet bez problemów skórnych.


No i teraz czas na drugi eksperyment kosmetyczny - Smoothing make-up base matki BeBeauty. Prosto z Biedronki. Wygładzającą bazę kupujemy w miękkiej tubce - to na plus, łatwo wycisnąć do końca. Tylko czy warto? Otóż od razu powiem, że moim zdaniem nie. Ten kosmetyk w kolorze majtkowego różu o całkiem miłym zapachu nie robi moim zdaniem absolutnie nic. Ani dobrego, ani złego. Nic mi nie wygładził, nie utrwalił, nie rozświetlił, czy co tam jeszcze potencjalnie mógłby zrobić. Na obronę dodam, że nie zatkał mi tez porów i nie zważył się na twarzy. Nie dostałam też po nim wyprysków.


Kosztował dosłownie kilka złotych - jednak co z tego? Mogę wydać dużo jeśli kosmetyk zrobi mi na twarzy prawdziwy efekt WOW ;) ale skoro nie robi nic to szkoda na niego nawet złotówki. Nie muszę mówić, że nigdy więcej po niego nie sięgnę.

 Na razie KOBO wygrywa, ale jeśli polecacie sprawdzoną bazę
innej marki to chętnie wypróbuję!


Komentarze

  1. Ja raczej nie stosuję baz, ale to z GR ma całkiem niezłe opinie. Ciekawa jestem jak sprawdziłaby się u mnie.

    Też twierdzę, że jak kosmetyk w ogóle nie działa to szkoda na niego każdej złotówki :P

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie nie wiem czemu ma aż tak dobre, ale może ja mam za duże wymagania? Gdybym odkładała każde kilka zł wydane na nietrafione kosmetyki z dolenej półki byłabym dzisiaj bardzo bogata ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie spotkałam bazy idealnej ale na razie nie sięgam po nową bo Kobo całkiem dobrze daje sobie rade ;) Polubiłam się też z Oriflame The one :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zużyłam próbkę bazy GR i bardzo mi się spodobała. Dużo bardziej niż wspominana przez Ciebie z KOBO. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O bazie z Golden Rose słyszałam bardzo dużo dobrego, zwłaszcza tej rozświetlającej. Jest na mojej liście kosmetycznej i czeka na zakup ;) Ponoć świetnie sprawdza się zmieszana z podkładem aby nadać mu lekkości i troszkę rozświetlenia ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz