niedziela, 13 września 2015

Świeża buzia mimo plam i zmarszczek :) RIMMEL za 8 zł podbija stawkę.

Podczas słonecznych 10 dni na Mazurach niestety nie zawsze dopilnowałam regularnego smarowania 50-tką i oto mam efekty :( Cala twarz w plamach. Z większością z nich poradzę sobie w 2-3 miesiące znanymi już sposobami ale te na czole i brodzie jak zawsze pozostaną. Całe szczęście, że nie dorobiłam się w tym roku "wąsów", bo wtedy to już tylko czador pomaga ;).  Piszę o tym aby uzmysłowić z jak dużym problemem się borykam i jak trudne zadanie stawiam przed kosmetykami. Tym razem padło na fluid RIMMEL Match Perfection. Zasadniczo jestem wierna fluidowi z filtrem 50 marki Pharmaceris (recenzja tutaj) ale gdy zobaczyłam w Rossmannie tabliczkę "cena na do widzenia": 8, 60 zł to nie mogłam sie opanować. Od razu powiem, że normalna cena to około 38 zł. za 30 ml.  - żal było nie spróbować.

źródło
Kosmetyk trafia do nas w szklanej butelce z dozownikiem, zabezpieczonym skuwką z tworzywa. Uwaga z upuszczaniem na kafelki w łazience, bo grube szklane ścianki kosmetyku mogą je nieźle urządzić ;). Do wyboru mamy 5 odcieni. Mój to Nr 300 (sand)


Czego możemy oczekiwać, gdyby wierzyć w obietnice producenta?
Kryjący, niepozostawiający śladów podkład z zaawansowaną technologią Smar t- Tone dla efektu nieskazitelnej, perfekcyjnej cery w każdym świetle. Wzbogacony drobinkami szafiru dla efektu świetlistej i promiennej cery. Trwałość makijażu przez cały dzień. 
Match Perfection zostaje na skórze przez cały dzień i nie wymaga żadnych dodatkowych poprawek. Jest lekki i beztłuszczowy, dobrze się rozprowadza, posiada ochronny filtr SPF18, dzięki któremu cera jest cały czas pod ochroną. Match Perfection jest idealnym podkładem dla zabieganych współczesnych dziewczyn, ponieważ jego długotrwała formuła utrzymuje się na skórze do 16 godzin. Kolor nie blaknie, dzięki czemu można nosić go od rana do nocy, bez nanoszenia poprawek.

o różu widocznym na zdjęciu również będzie kilka słów na końcu posta:)

No to teraz przechodzimy do praktyki. Kosmetyk jest dość rzadki. Coś jak mleczko kosmetyczne, ale jeśli nakładamy go palcami nie musimy obawiać sie że będzie nam ściekał po rękach aż na mankiety koszuli, ładnie "czepia się" skóry ;) Bardzo dobrze się rozprowadza - jak lekki krem nawilżający. 


Chwilę pozostaje na skórze a potem idealnie się z nią stapia. Trzeba naprawdę fatalnie dobrać odcień albo mieć dwie lewe ręce żeby zostały smugi albo ciemna linia na brodzie. Łatwość nakładania jak przy lekkich kremach BB. Po nałożeniu buzia lekko, zdrowo się świeci. Ja osobiście lubię taki naturalny efekt lekkiego połysku ale wiem, że nie każdemu to odpowiada. No więc pudrujemy. Po paru godzinach może znowu pojawić się lekkie świecenie w strefie T, ale to zależy od rodzaju skóry. Nie zapycha, nie wysusza (powiedziałabym, że nawet trochę nawilża), nie podkreśla zmarszczek i suchych skórek, nie zmienia koloru i na dokładkę jest wydajny. 


Minus, że butle tego typu trudno jest do końca opróżnić i na pewno trochę kosmetyku wyląduje w koszu. Ochrony na poziomie 18 SPF nie nazwałabym znaczącą ale lepsze to niż nic, albo smętne 8 :). Krycie średnie, za to plus za ujednolicenie skóry i absolutnie świeży "look". Parę chwil po nałożeniu skóra robi się soczysta, nabiera naturalnych, zdrowych kolorów i wygląda po prostu na wypoczętą i... młodszą. Ponieważ moje plamy całkowicie zakryje tylko warstwa tynku, to krycie i efekt wizualny oceniam jako doskonały. Co więcej, po paru godzinach nadal wyglądamy  całkiem  promiennie. No to teraz coś dla widzów o mocnych nerwach oraz obecnych partnerek moich byłych facetów :) Enjoy!

Poranna twarz bez makijażu i filtra nawet i w fatalnym dziennym świetle na dobitkę...

Tak, wiem, pamiętać zawsze o filtrze ;)
    
 Twarz nadal bez porannej kawy za to z naprawdę cienką warstwą fluidu i błysczykiem...

        

Kilka chwil później twarz przypudrowana, z umalowanymi rzęsami i różem BEAUTY prosto z Biedronki w okolicach kości policzkowych (a raczej w miejscu gdzie być powinny)


Jak widać plamy nieco widać (ale mniej). Ta na czole przykryta potem będzie grzywką, więc można wyjść na ulicę i wstydu nie ma. Podsumowując, jeśli chodzi o ten zakup żałuję jedynie jednej rzeczy. Że nie kupiłam tej drugiej butelki którą została na półce! Dlaczego tego nie zrobiłam???? Za taką cenę jest to zakup niemal doskonały.


Prz okazji zwróćcie uwagę na róż z Biedronki. Marka BEAUTY, cena  około 6 zł. Minus - opakowanie średniej jakości i róż w pudełku sypie się zdecydowanie za bardzo. Plus -  ładnie odświeża buzię, długo się trzyma i robi za coś w rodzaju delikatnego rozświetlacza. Nie ma sensu się o nim rozpisywać, ale jak na produkt za 5,99 to radzi sobie całkiem fajnie i myślę, że można zaszaleć. Mój odcień to 04.

A przy okazji - wakacje nad jeziorem Kisajno to był strzał w 10. Cisza, spokój, czysta woda i natura :). Ja skorzystałam z oferty domków w Pierkunowie i naprawdę każdy który miałam okazję oglądać był wart polecenia ;)



4 komentarze:

  1. Też dorwałam ten podkład na promocji i jestem z niego zadowolona. Super sprawdza się też przy skórze trądzikowej - całkiem nieźle kryje a nie uwydatnia przy tym krostek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja u siebie go nie widziałam na promocji.. a szkoda, bo za 8 zł to bym z chęcią wzięła na wypróbowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto - używam go teraz namiętnie i juz kombinuje gdzie kupic kolejna butelkę

      Usuń
  3. U mnie czeka na swoją kolej- też wcześniej nie było mi z nim po drodze. Ale muszę jeszcze zaczekać do zimy, bo wzięłam za jasny kolor. Mam nadzieję, że będę równie zadowolona, co Ty. ;)

    OdpowiedzUsuń