Rival de Lopp CC Revital Q10 Colour Control Cream - nazwa dłuższa niż moja z nim przygoda ;)

Nie wiem co ja sobie myślałam jak go kupowałam. Pewnie moja oszczędna natura podpowiedziała, że skoro kapsułki nawilżające były takie fajne  (recenzja tutaj) to może i krem CC da radę. Nie bez znaczenia była cena - nieco ponad 8 zł za 50 ml (promocja). No i kupiłam. Dlaczego? Bo mi naobiecywali. Strasznie dużo mi naobiecywali, a ja biedna naiwna duszyczka uwierzyłam :). Mowa o Rival de Lopp CC Revital Q10 Colour Control Cream.

Obiecanki cacanki - źródło

Wielozadaniowy krem na dzień, stanowiący połączenie idealnych właściwości kryjących, aksamitnie lekkiej konsystencji i intensywnej pielęgnacji. Sprawia, że skóra wygląda od razu na świeżą i zadbaną, o równomiernym kolorycie. Krem stosowany regularnie sprawia, że skóra nabiera blasku, wyrównuje się jej koloryt i wygląda na gładszą. Dzięki zawartemu w kremie aloesowi z podwójnym hialuronem zapewniamy skórze długotrwałe nawilżenie. 

Krem wykazuje działanie 8w1:
•Natychmiastowe odświeżenie
•Udoskonalony wygląd skóry
•Złagodzenie ciemnych plam
•Cera pełna blasku
•Idealne właściwości kryjące
•Zapobieganie starzeniu się skóry
•Lekka, nawilżająca wielozadaniowa pielęgnacja
•Filtr SPF 25


Najbardziej kusił mnie ten  filtr SPF 25 i złagodzenie ciemnych plam (o walce z plamami czytamy tutaj). Produkt w postaci miękkiej tubki otrzymujemy w schowany kartonowym pudełku. OK - znaczy, że łatwo będzie wycisnąć go  do ostatniej kropelki. Pierwsze wrażenie? Kolor! Matko Boska - miał być raczej jasny a tu opalona dresiarka po wczasach w Grecji. No nic, może przy małej ilości jakoś się rozejdzie - pomyślałam. Drugie niemile zaskoczenie - zapach. Ja wiem, że to rzecz gustu ale dla mnie to on śmierdzi jak przeterminowany kosmetyk (aż datę ważności sprawdziłam). Po nałożeniu kolejne rozczarowanie. Kosmetyk ma ceglany odcień i tworzy na twarzy efekt solaryjnej skwarki. Ok, jak nakładam mniej, było trochę lepiej ale nadal to odcień jak z dyskoteki w remizie. Tylko białych kozaczków brakuje. Na dokładkę krem jest, jak to się ładnie mówi "tępy" - czyli fatalnie się go rozprowadza. Dużo czasu i wiele prób mija zanim osiągniemy efekt akceptowalny, ale jednak nie zadowalający.


Nie chcę być okrutna ale ma niemal zerowe właściwości kryjące, nic mi nie odświeżył i nie złagodził ciemnych plam. Nie zauważyłam też działania nawilżającego.  Na dobitkę - zapchał mi pory i po kilku dniach dorobiłam się pięknych grudek na buzi. Dla mnie totalna porażka - może komuś przypasuje, ale naprawdę trudno mi w to uwierzyć (na Wizażu niektóre dziewczyny nawet odrobinę chwaliły). Może przy śniadej karnacji, bez większych problemów krem się spisze...ale jeśli mamy piękną śniadą skórę po cholerę się czymś mazać? Podsumowując - nie polecam, za te pieniądze lepiej iść na dobre lody ;)

Komentarze

  1. Ja kupilam krem CC w aptece firmy La roche. Jak dla mnie doskonaly. Mialam probke wiec wiedzialam ze efekt rewelacyjny. Ujednolica kolor skory jak najlepiej kryjacy fluid, a nie widac go przy tym wogole. Ja na niego lekki matujacy puder nakladam i efekt bardzo, bardzo.. Ale proponuje przetestowac najpierw bo moze na rozne skory roznie dziala.

    OdpowiedzUsuń
  2. W chwili wolnego czasu zajrzyj proszę na kosmetyki ekologiczne LillaMai i daj znać czy Ci odpowiadają. Dziękuję z góry :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz