piątek, 17 kwietnia 2015

"Wampirzy lifting", czyli jak to jest wstrzyknąć sobie coś w twarz dla urody ;)


Trochę zniknęłam, ale niestety wszystkiego połączyć sie nie da :( Po pierwsze święta, po drugie rehabilitacja kręgosłupa (zamiast jechać do sanatorium mam 2-3 godziny zabiegów dziennie w Warszawie) i na dokładkę marzenie o udziale w pewnym konkursie. Przyznam się Wam, choć szans na wygraną nie mam żadnych. I nie jest to jakaś sztuczna skromność tylko realne spojrzenie na moje możliwości ;). Przyznam się, a co mi tam. Napisałam bajkę na konkurs literacki Piórko 2015.Więcej nie powiem. Jak jakimś cudem dostanę się do grupy 100 prac poddawanych obradom jury to się pochwalę. Bo o większym sukcesie nawet nie marzę.

źródło

A teraz do rzeczy. Miało być o tzw "wampirzym liftingu", to będzie. Długo zastanawiałam się co tak naprawdę chciałabym napisać. Bo nie jest do dla mnie zabieg do końca oczywisty w ocenie. Ale po kolei. Co to jest ten "wampirzy lifting"? Zacznijmy od tego, że nie jest to oficjalna nazwa zabiegu. Tak naprawdę jest to mezoterapia igłowa osoczem bogatopłytkowym. Polega on na pobraniu od "ofiary" niewielkiej ilości krwi a następnie dzięki wirówce (jak u lekarza) oddzieleniu osocza bogatopłytkowego (PRP) od krwinek i wstrzyknięciu pod skórę (tak w skrócie)  Sekret tkwi w pobudzeniu fibroblastów, które zdolne są do tworzenia tak potrzebnego naszej urodzie kolagenu. Efekt zabiegu to regeneracja i odżywienie tkanek oraz poprawienie mikrokrążenia. Dla nas oznacza to napięcie, rozjaśnienie i nawilżenie skóry, a co za tym idzie spłycenie zmarszczek i poprawienie jej kolorytu. Podobno zabieg ten daje wspaniałe efekty przy walce z łysieniem (wstrzykiwanie w owłosioną skórę) oraz doskonale uzupełnia terapię blizn i rozstępów. I nie jest to żadna wielka nowość bo w ortopedii już od jakiegoś czasu metoda ta wspomaga leczenie i regenerację ścięgien i chrząstki stawowej. Koszt niemały bo jeden obszar to od 450 do nawet 750 zł w zależności od gabinetu (a słyszałam, że potrafią życzyć sobie jeszcze więcej)



Do Instytutu Beauty Derm w Warszawie (strona) trafiłam dawno temu, gdy rozpoczynałam walkę z przebarwieniami. (relacja z zabiegu COSMELAN tutaj). Na "wampirzy lifting" chyba nie zdecydowałabym się sama z siebie - jednak gdy wygrałam walentynkowy konkurs na FB, nie miałam wyjścia, musiałam sprawdzić jego efekty. Nie będę oszukiwała - strasznie się bałam. No bo w końcu nie co dzień dermatolog utoczy Ci krew i strzyknie w twarz - każdy by się bał.


Zabieg zaczął się od znieczulenia całej twarzy maścią Emla. Dla lepszego efektu na buzię położono mi folię.Wypiłam herbatkę, poczytałam gazety i ulotki nowych kosmetyków.  Trochę się wynudziłam czekając aż skutecznie zadziała...





W międzyczasie pobrano mi krew i odwirowano, aby oddzielić składniki




W końcu wylądowałam na fotelu, całkowicie zdana na łaskę mojej pani dermatolog. Nie jestem histeryczką i jestem dość odporna na ból jednak ten zabieg zaliczam do bardziej bolesnych. Co ja mówię - to naprawdę boli! W twarz wbijana jest raz za razem cieniutka igła - nikt mnie nie przekona, że to może być bezbolesne. I na dokładkę trochę szczypało. Nie wypadało uciec w trakcie, więc zacisnęłam zęby i byłam dzielna. Sam zabieg nie trwa długo bo tak około 15-20 minut (na oko). Po zakończeniu chciałam od razu zobaczyć jak wyglądam. Wyglądałam nieco...przerażająco. Uwierzcie mi - zdjęcia z telefonu nie oddają grozy ;). Dla tych o mocnych nerwach polecam wpis na FB Instytutu z moimi zdjęciami wykonanymi porządnym aparatem TUTAJ. Dla tych o słabszych nerwach wersja soft, poniżej.


I jak tu dojść do domu? Musiałam sie nieźle ukrywać bo światło dzienne pogłębiło krwawy efekt. W domu nie było lepiej. Taki stan utrzymywał się do wieczora.



Następnego dnia opuchnięcie i rumień zniknął całkowicie a jego miejsce zajęły drobne siniaczki i nieco umęczona zabiegiem skóra. Kropeczki i poszarzenie utrzymywały się kilka dni - nie rzucały się w oczy pod warunkiem wykonania makijażu ;) Nie mogę uwierzyć, że się tak pokazuję. Mam nadzieję, że żaden mój były tu nie zagląda (ani żadna jego obecna ;))

2 dni po zabiegu




No i teraz najważniejsze - efekty. Są - choć niestety nie spektakularne. Mniej więcej 1,5 tygodnia po zabiegu zdarzało mi się wychodzić na zakupy bez makijażu. W moim przypadku to ogromny sukces. Skóra była rumiana, wypoczęta i rozjaśniona. Nie da sie tego uchwycić na zdjęciach bo była to różnica dość subtelna. 3-4 tygodnie po zabiegu efekt ten był nadal widoczny. Niestety po tym czasie wszystko wróciło do "normy". Podobno powinnam zabieg powtórzyć, ale ani moja kieszeń ani twarz chyba drugi raz by tego nie zniosły. Co myślę o zabiegu?



PLUSY: naturalne pochodzenie "specyfiku" (nie można mieć uczulenia) , rozjaśnienie i odświeżenie skóry jak po super wakacjach lub wizycie w luksusowym SPA, efekt jest widoczny stosunkowo długo (w porównaniu do zabiegów mniej inwazyjnych) 

MINUSY: wysoka cena, bolesność zabiegu, wygląd skóry bezpośrednio oraz kilka dni po, brak wyraźnego efektu odmłodzenia jak to jest np. przy wypełniaczach lub botoxie (a ból i opuchlizna podobna)

Nie zdecydowałabym się na ponowienie zabiegu. Głównie ze względu na ból i czas rekonwalescencji. Jestem niecierpliwa - lubię widzieć efekty wyraźnie i szybko. Jeśli już wolałabym botox, wypełniacz...lub nici PDO, których efekt podobno utrzymuje sie do 2 lat i nie wymaga ciągłego powtarzania. Szczegóły TUTAJ. Ale to innym razem.

A takie cudne kubeczki można kupić w LILLADECOR.
Doskonale poprawiają humor ;) Polecam - sama kupiłam już 3 sztuki na zamówienie znajomych :). I nie, nic nie mam z tej rekomendacji, po prostu jestem w  nich zakochana ;)


14 komentarzy:

  1. O rany!! Dzielna byłaś, ja bym chyba uciekła z takiego zabiegu;) Swoją drogą jakoś mnie ten zabieg nie przekonuje skoro jak piszesz po jakimś czasie wszystko wraca do normy i nie ma spektakularnych efektów. Tak czy inaczej masz śliczną cerę, taką promienną:) No i trzymam kciuki za bajeczkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuje, żeby nie zapeszać, ale jestem realistka ;) byłam mega dzielna, to prawda hi hi hi

      Usuń
  2. Słyszałam o tym i osoba z mojego otoczenia wykonała ten zabieg i efekty podobne jak u Ciebie. Ja na pewno wolałabym to, niż botoksy i inne sztuczne rzeczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ze ten zabieg jest fajna opcja dla przeciwników bardziej chemicznych zabiegów. Tyle tylko ze rozsądnie stosowane środki dają w tej samej cenie znacznie lepsze i trwalsze efekty i to moze byc ich przewaga. Ja na razie mam zamiar unikać igieł ;)

      Usuń
  3. Jejku, gratuluję odwagi! Ja bym się nie odważyła. No, może gdyby efekty były widoczne dłużej. Ale dla tych 3-4 tygodni szkoda pieniędzy i bólu moim zdaniem. Ale nie powiem- buzia wygląda ładnie. :) Trzymam kciuki za bajeczkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć. Co do zabiegu- właśnie tez chyba już więcej nie zaryzykuję :)

      Usuń
  4. ja ogólnie bólu się nie boję, ani igieł i pewnie sam zabieg zniosłabym jakoś bez większego problemu, ale tak czy siak gratuluję! no bo jednak to i tak nic przyjemnego... ale ja podobnie lubię widzieć efekt już :D a i pewnie cena by nie pozwoliła mi na taki zabieg w przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiec właśnie - gdybym to miała robic raz na rok to jeszcze ok ale ciagle?

      Usuń
  5. Śledzę Twojego bloga ze względu na podobny problem tj. przebarwienia nabyte podczas ciąży. Na zdjeciach masz piękną cerę bez plam. Znalazłaś jakiś cudowny krem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie - ja mam bardzo duże plamy wiec łatwiej je ukryć pod czymś ;) U mnie widać bardziej jasne plamy będące "dziurami" w przebarwieniu. Poza tym to kwestia światła. Plamy mam na czole największe (grzywka) i na brodzie z jendej strony.

      Usuń
  6. Marto mogłabyś napisać jak długo po cosmelanie jest sie tzw uziemionym kiedy w sumie nie powinno sie pokazywać bo wyglada sie stosunkowo dziwnie czy 2 tyg wystarcza ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszytko zależy od tego jaką masz skórę i co robisz zawodowo. Ja poszłam następnego dnia do pracy :), przez ok 2 - 2,5 tygodnia sie łuszczyłam ale na ulicy palcami mnie nie wytykali. Miałam to tylko tak zaplanowane, żeby nie jeździć do klienta w tym czasie i żeby około 3-4 dni po zabiegu wypadł weekend, bo wtedy było chyba najgorzej. Nie wzięłam dnia wolnego w związku z Cosmelanem ale ja nie mam wrażliwiej skory i dzielnie znoszę wszelkie eksperymenty.

      Usuń