grudnia 08, 2014

Walka z wiatrakami, czyli atak na przebarwienia z IWOSTIN

Walka z wiatrakami, czyli atak na przebarwienia z IWOSTIN
Od urodzenia Frania walczę z przebarwieniami. Historię mojej drogi przez mękę możecie poznać TUTAJ. Mimo braku sukcesów nadal się nie poddaję! Ostatni zakup to profesjonalny peeling na noc oraz serum na noc redukujące przebarwieniami z serii  IWOSTIN LUCIDIN.


Na początek tradycyjnie wiadomości od producenta:

1. Profesjonalny peeling na noc do skóry z przebarwieniami.

Cel - złuszczanie i wyrównanie powierzchni skory z przebarwieniami

Skład: kwas glikolowy 12% (złuszcza, stymuluje odnowę komórkową oraz rozjaśnia przebarwienia), Melavoid (hamuje syntezę melaniny, zapewniając wyrównany i jednolity koloryt skóry, Dermawhite® NF LS (kompleks składników aktywnych, które wzajemnie nasilają swoje działanie: (kwas ferulowy – rozjaśnia przebarwienia, kwas glukonowy – obniża aktywność melanocytów , kwas cytrynowy – delikatnie złuszcza naskórek)


Produkt nakładać należy na noc, oczywiście omijając okolice oczu i ust. Nie muszę chyba wspominać ze przy aktywnych problemach skórnych, ranach czy spaleniu na słońcu stosowanie tego specyfiku wskazane nie jest ;)



Peeling kupujemy w szklanej fiolce o pojemność 30 ml z pompką z tworzywa. Po naciśnięciu przycisku do pipetki zanurzonej  w preparacie zasysana jest pewna ilość płynu. Moim zdaniem  nie jest to ilość wystarczająca, szczególnie gdy tak jak ja człowiek by się najchętniej wykąpał w wybielaczu :) Peeling ma formę przejrzystego, lekko zagęszczonego płynu. Nie jest to jednak typowy żel i należy uważać żeby np nie nachlapać sobie do oka. Nie mam skóry wrażliwej i może dlatego pieczenie o którym można przeczytać w ulotce wystąpiło u mnie raptem 2-3 razy i nie było uciążliwe. Poza tym po wchłonięciu płynu odczuwałam niewielkie ściąganie skóry, które ustępowało po nałożeniu serum. Pod oczy oczywiście należało stosować inny krem.


2. Serum na noc redukujące przebarwienia 

Cel taki sam ja peelingu, skład zbliżony: Keratolite™ (złuszcza naskórek, ułatwia i przyspiesza wnikanie w głąb skóry innych składników aktywnych, Hydromanil® (nawilża warstwę rogową naskórka, dodatkowo regulując proces jego złuszczania), Dermawhite® NF L (kompleks składników aktywnych, które wzajemnie nasilają swoje działanie: kwas ferulowy oraz wyciąg z rośliny Waltheria Indica zmniejszają rumień i działają depigmentacyjnie, kwas glukonowy wyłapuje jony miedzi, które są niezbędne w procesie powstawania melaniny (barwnika skóry), kwas cytrynowy delikatnie złuszcza naskórek), witamina E i olej z pestek winogron (natłuszczają naskórek i poprawiają jego elastyczność)


Serum otrzymujemy w miękkiej tubce  tworzywa. Jest to klasyczny krem, bez wyraźnego zapachu o zwartej, ale łatwej w rozprowadzaniu konsystencji i białym kolorze. Ładnie sie rozprowadza i doskonale niweluje lekkie ściągnięcie skóry powstałe po nałożeniu peelingu. Zauważyłam tez niezłe właściwości nawilżające, poza tym  nie zapchało mi porów i nie podrażniło skóry.


Zgodnie z instrukcją peeling stosowałam codziennie na noc przez 4 tygodnie, a następnie tylko  2 razy w tygodniu. Po wchłonięciu nakładałam serum. I co? No i niestety niewiele. Trzeba jednak pamiętać, że mam wyjątkowo oporny i "rozłożysty" problem, a nie jakieś tam punktowe skazy po słoneczku :). Zauważyłam, że skóra jest bardziej świeża, odmłodzona a tam gdzie nie było plam widocznie rozjaśniona. Moje plamiszcza pozostały, ale obserwując resztę twarzy mogę śmiało stwierdzić że to wspaniały kosmetyk dla osób borykających się z przejściowymi problemami. Jeśli masz plamy po słońcu czy trądziku to ten peeling ma duże szanse Ci pomóc. Jeśli jednak tak jak ja wytaczałaś już przeciwko swoim cętkom najcięższe działa nie licz na cud a jedynie na odświeżenie skóry.

Oto moja twarz przed i po. 

Ze względu na mój starczy wiek, wczesną porę i całkowity brak makijażu jest to widok dla ludzi o mocnych nerwach, tak więc miejcie litość ;)

przed

po

A przy okazji - nadal kontynuuję testowanie kolejnych tuszów WIBO w cenie około 10 zł. Ostatnio "zaliczyłam" Mascara Dolls Lash. Obiecują wydłużenie, podkręcenie i brak rozmazanego oka. Efekt faktycznie jest fajny,  niestety tusz szybko wysycha. Również na oczach i z byle powodu pod oczami powstają szare podkówki. Tak więc tego gościa moja kosmetyczka żegna bez żalu ;)



Copyright © 2016 cosmetic kick , Blogger