stycznia 07, 2014

Tajemniczy krem regenerujący z kolagenem i elastyną prosto z Łodzi

Tajemniczy krem regenerujący z kolagenem i elastyną prosto z Łodzi
Znowu mnie wywiało na dłuższy czas. Niestety angina złapana przez Franka tuz przed świętami postanowiła  popsuć nam nie tylko Wigilie ale i Nowy Rok. Skończyło sie kolejnym antybiotykiem, testami na paciorkowce, badaniami krwi i wieloma innymi niemiłymi dla małego atrakcjami. Całe szczęście już po wszystkim (odpukać!) i powoli zaczynam wracać do świata żywych. Dodatkowym efektem 3 tygodni z dzieckiem w domu jest gorąca chęć reaktywowania mojego bloga "mamusiowego" o którym zapomniałam już w marcu 2012 roku. Jak tylko zbiorę sie do kupy zacznę działać.


Dzisiaj będzie o kremie, który odkryłam na wyprzedaży w mojej aptece (a gdzieżby indziej....). Niezbyt duże i niezbyt atrakcyjne graficznie tubeczki leżały sobie smutno w koszyczku z przecenami i wzywały trzema komunikatami: KOLAGEN, ELASTYNA oraz  2,99 zł! Capnęłam zatem jedną, bo nawet jeśli to byle co,  to przecież 2,99, mnie nie zrujnuje.


Zacznę od producenta - niestety dużo czasu zajęło mi poszukiwanie go w internecie. Wygląda na to, że albo firma ta zmieniła nazwę (została przejęta, wykupiona, cokolwiek) albo nie ma nawet swojej strony www. Nazywa się: "Paramedica" Paweł Bernaciak Tomasz Szymański i mieści sie w Łodzi. Na opakowaniu można dodatkowo przeczytać nazwę: Pharma Solution, Krem regenerujący, Kolagen i elastyna.


Tubka jest niewielka, bo zaledwie 20 gramowa, wykonana z miękkiego tworzywa, zakręcana. Zgodnie z obietnicą producenta zawarty w niej krem służy do codziennej pielęgnacji skóry suchej i z oznakami starzenia. Ma działać nawilżająco, ujędrniająco oraz regenerować i odbudowywać naskórek. Wszystko dzięki elastynie  i kolagenowi, które znajdziemy w składzie (kolejno 3 i 2 miejsce tuż po wodzie). Nie będę oszukiwać, że niska cena nastawiła mnie do obietnic o ujędrnianiu i spłycaniu zmarszczek dość sceptycznie.

Pierwsze wrażenie było takie sobie - nie odpowiadał mi zapach kosmetyku. Co tu dużo mówić - nie pachnie zbyt ładnie. Całe szczęście aromat dość szybko się ulatnia a i mój Łukasz nie zgłaszał wieczorem  żadnych uwag, więc chyba nie jest tak źle. Konsystencja super - jak lekki, fajny krem nawilżający. Wchłania się piorunem, nie roluje, nie zostawia tłustego filmu, nie mamy po nim ściągniętej skóry. Bardzo miłe uczucie, że nasza skóra "się napiła". 


Rano twarz nadal była nawilżona i miła w dotyku. Dodatkowo, po dłuższym stosowaniu rano i wieczorem (3 tygodnie) zauważyłam, że moja buzia wygląda na bardziej jędrną i wypoczętą. Smarowałam nim też okolice oczu  i równie dobrze się spisywał - nie podrażniał i nie ściągał delikatnej skóry. Oczywiście zmarszczki są gdzie były - ale kiedy patrzyłam na siebie w lustrze, bez makijażu to lubiłam swoje odbicie - co w pewnym wieku jest ogromnym sukcesem ;). 


Krem jest dość wydajny, bo nadal mam pierwszą tubkę. Nie muszę mówić, że natychmiast poleciałam kupić jeszcze 2! Reasumując, produkt ma moim zdaniem morze zalet i dwie wady. Jedna, mniejsza - niezbyt atrakcyjny zapach. Druga, dość spora - beznadziejna dystrybucja.  Nie widziałam go nigdy, nigdzie poza moją apteką. Jak zlokalizuję do nich jakiegoś maila to napiszę z pytaniem gdzie sie ukrywają i co tam jeszcze fajnego mają. 

A Wy,  spotkałyście sie kiedyś z ich produktami?

I oczywiście - bardzo spóźnione, ale z prosto z serca, życzenia
 WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU!!!!!!


Copyright © 2016 cosmetic kick , Blogger