Mleczko IDEAL SOFT od L'OREAL - idealny demakijaż na zimę

Nigdy nie byłam zwolenniczką mleczek do demakijażu. Po pierwsze denerwował mnie tłusty film, który pozostawiały, po drugie zmywanie twarzy bez wody sprawiało, że czułam się jakaś taka niedomyta. Przyszedł jednak taki czas, że mój "zmywak" się skończył a choróbsko nie pozwalało mi wyjść do ludzi. Co mi pozostało? Poprosić szanownego Pana Ł o pomoc w zakupie. No i weź tu wytłumacz facetowi co ma kupić, skoro sam anie wiesz do końca na co masz tym razem ochotę. Nie miałam sumienia gnać go do Biedronki po mój ukochany żel do mycia twarzy, wiec pozostał Rossmann za rogiem.  Powiedziałam - kup płyn do zmywania twarzy (żel, płyn micelarny), byle nie MLECZKO! Nieważne jakiej firmy, byle można nim było zmywać też oczy. Uffff prościej sie nie dało chyba.
No i co? I gucio - jedyny komunikat jaki zapamiętał to było nieszczęsne MLECZKO! I kupił i przyniósł. Łagodzące mleczko oczyszczające L'OREAL z serii IDEAL SOFT. Ręce mi opadły, ale był taki przejęty tym ambitnym zadaniem, że już mu odpuściłam. I słusznie, jak się potem okazało.


Może na początek, tradycyjnie, co mówi i obiecuje producent. Kosmetyki z serii IDEAL SOFT są stworzone do cery suchej (to ja, to ja!) i wrażliwej. Usuwają wszelkie zanieczyszczenia i ślady makijażu (również wodoodpornego). Łagodzące mleczko nawilża skórę, pozwala jej odzyskać uczucie komfortu, oraz pozostawia ją jedwabistą w dotyku. Hypoalergiczne, nie zawiera alkoholu.

Kosmetyk otrzymujemy w prostokątnej białej butelce z tworzywa, z otwieranym wieczkiem. Pojemność 200 ml nie powinna nas kosztować więcej niż 20 zł (a raczej nawet około 16 zł).


Kolor biały, konsystencja idealna, jedwabista i  bardzo przyjazny, subtelny zapach kojarzący mi się z czystością ;). Nie maluję się zbyt mocno, więc nie wiem jak mleczko poradzi sobie z dużą ilością kosmetyków kolorowych. W moim przypadku sprawdziło sie doskonale (podkład, puder, róż, tusz). Bardzo szybko buzia była wolna od makijażu, a zmywanie oczu obyło się bez przedłużającego się  żałosnego efektu misia pandy.

konsystencja w sam raz

Film owszem, pozostał ale nie był wcale drażniący i mało widoczny. Czułam, że skóra jest elastyczna, miękka i właściwie nie potrzebuję nakładać już kremu. Przyznam, że kilka razy kremu nie nałożyłam, bez szkody dla skóry o poranku :). Dość dużą różnicę poczułam też, gdy przerwałam używanie mleczka na czas testowania żelu i toniku L'occitane. Po tygodniu używania moja buzia była ściągnięta i jakaś taka ponura. Powrót do mleczka dość szybko sprawił, że ponownie wyglądała na bardziej wypoczętą i ujędrnioną.

film pozostaje minimalny

Jednym słowem - POLECAM! Nawet jeśli nie jesteście przekonane do mleczek - warto spróbować, bo można sie zdziwić jak ja :). Szczególnie teraz, gdy mróz i ogrzewanie dodatkowo wysuszają nam skórę.

Skuszona gazetkami udałam się we wtorek do Biedronki. Niestety moja osiedlowa przeszła chyba najazd wrogich wojsk, bo ogołocono ją ze wszystkiego co było ciekawe. Z pozostałych resztek wybrałam sobie 3 miseczki (moje z IKEI wołają o pomstę do nieba i czas je wyrzucić), silikonowy pędzelek do smarowania (bo nie miałam) , silikonową foremkę do naleśników (bo fajna...)  i grę puzzle dla Franka (bo tak).



Jak spędziłyście Dzień Babci i Dziadka? Ponieważ mój Franek nienawidzi prac plastycznych, więc upiekliśmy znowu maślane ciasteczka. Jutro przedstawienie w przedszkolu i potem wizyta wszystkich babć i dziadków u nas na kawie i ciasteczkach  (i tiramisu, bo teściowa sie zakochała). Postaram sie nie zwariować.

Komentarze

  1. Jeszcze nie miałam żadnego produktu l`oreal ale teraz poluję na ich płyn do twarzy ideal soft :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też ostatnio piekłam ciastka z tych foremek. Miały powodzenie zwierzaki - nie tylko jako ciastka, ale też jako zabawki. :-)

    A głównego tematu wpisu - czyli kosmetyku nie znam więc o nim się nie wypowiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt - foremki były jednym powodem dla którego Franek chciał współpracować w kuchni :) Przez większość czasu zwierzaki biegały po blacie wydając nieziemskie ryki...

      Usuń
  3. O, wszędzie widziałam recenzję micela z tej serii, ale mleczka jeszcze nie:) Widzę, że warto, choć sama z siebie nie wiem czy odważyłabym się kupić, bo jestem zwyczajnie uprzedzona, tak jak Ty byłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie ja tez w życiu bym sama z siebie go nie kupiła - a tu taka niespodzianka ;) Micela teą potem kupie dla porównania.

      Usuń
  4. Ja z kolei od lat uzywam mleczka Nivea i jestem zadowolona :) Musze sprobowac to z l`oreal ;) Rozbawilas mnie stwierdzeniem, ze oczywiscie jedyne co zapamietal, to slowo mleczko :D Faceci sa jednak mega zamotani ;) Zycze udanej kawa z wszystkimi Dziadkami i wiele spokoju ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wcale się nie dziwię że przyniósł Tobie mleczko. Sądzę że 99% facetów wróciło by z mleczkiem do domu;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja z loreal mam z tej serii płyn micelarny i czeka na swoją kolej testowania. Mleczka również omijam szerokim łukiem :D ALE kurcze zaciekawiłaś mnie tym mleczkiem ... hmm może by tak kupić na poranne lekkie oczyszczenie twarzy (?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym raczej polecała na wieczór - jednak ten film pozostaje, może przeszkadzać w makijażu, szczególnie jak sie nie lubi mleczek :)

      Usuń
  7. Dzisiaj w sklepie się zastanawiałam co brać micela czy mleczko z tej serii. Wybrałam mleczko, również dlatego, że bardziej nawilża i czasami ujdę bez stosowania kremu na noc. Teraz latam po blogach i szukam opinii o nim, by zobaczyć czy dobrze wybrałam;) Na razie 1:0 dla mleczka.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz