grudnia 01, 2013

Tańcowała igła z nitką - kilka przykładów radosnej twórczości Matki Polki

Tańcowała igła z nitką - kilka przykładów radosnej twórczości Matki Polki
Znowu miałam przerwę - wszystko dlatego, że Franek zatruł się czymś paskudnie w przedszkolu i długo dochodził do siebie. Już jest lepiej a ja postanowiłam podzielić się z Wami moją radosna twórczością :) . Ot taka odrobina "matkowego chwalipięctwa". Żadna ze mnie szwaczka ani artystka, ale lubię sobie czasami podłubać ku radości mojego jedynego potomka. Ostatnio miała iść do śmieci jego stara ukochana koszulka. Ukochana, bo przedstawiała karetkę, samochód policyjny i wspaniały wóz strażacki. Niestety jej stan nie pozwalał na dalsze użytkowanie :). Kolejny kłopot, to fakt, ze Franek akceptuje tylko stroje nawiązujące do tych trzech formacji. O innych nie ma mowy. Podrapałam się więc po głowie i wyciągnęłam jego bluzki z długim rękawem,( bez aplikacji), które całkowicie ignorował, oraz nici i ostre nożyczki. Na dzień  dzisiejszy mamy dwie nowe, "ukochane" koszulki, Przede mną jeszcze wersja strażacka.


koszulka "lekarska" (krzyż ze starej piżamy)


koszulka policyjna (napis z metki od starej koszulki)


Jako, że Franek po zatruciu , w obawie przed kolejnymi problemami zaczął całkowicie odmawiać jedzenia, wpadłam na szatański pomysł :) Uszyłam "na szybko" stwora (paskudnego) i przyniosłam mu do przedszkola z informacją, że jest to ta okropna bakteria, która była w jego brzuszku. Wyszła w nocy i mama ją złapała - dzięki temu Franek może już wszystko jeść bez obaw. Zaproponowałam mu, żebyśmy ją zakopali w ogródku, jednak po zastanowieniu Franek uznał, że jest milutka i zamkniemy ją w pudełku.  I wiecie co? Zadziałało ! Zaczął jeść bez problemu a "bakteria" zamieszkała w pudełku w szufladzie i jest pokazywana wszystkim gościom :) Czasami pozornie głupie pomysły bywają zbawienne! Bakteria jest uszyta straszliwie "byle jak" ale w planie było jej zakopywanie, więc nie specjalnie się przykładałam :)

paskudna bakteria

Z innych szaleństw "artystycznych" mamusi chciałabym Wam przedstawić Szczurka Arturka w stroju Mikołaja - radosna twórczość z różnych resztek "domowych". Franek go uwielbia.

Szczurek Arturek

A na koniec mały patent na małe kocyki dziecięce z Ikei. Kiedy Franek był malutki miałam ich chyba z 10 - bardzo się przydawały. Niestety z wiekiem stały się za małe. Zalegały w szufladzie aż w końcu wpadłam na pomysł, aby stworzyć z 4 w identycznym kolorze,  jeden koc na miarę Franka :). Oto moje dzieło. Bądźcie litościwe, albowiem wszystko szyję ręcznie. Choć bardzo zdolna nie jestem - kocyk przetrwał pranie i mechaniczne suszenie, więc chyba nie jest ze mną tak źle!

ogromny koc polarowy

A z innych ciekawostek. Otrzymałam zabawna przesyłkę od Sampler. Za to, ze z nimi jestem. Dwa startery plusa (po 3 zł.) nasionka Maciejki i próbki Carmex-u w saszetkach . Super - kompletnie nie wiem co z tym zrobić :)


Z bardziej praktycznych przesyłek - w końcu dotarła do mnie wygrana w Facebook-owym konkursie Perfecty. Blasam i peeling do Ciała z nowej serii. Już niebawem recenzja!


I na dokładkę kilka nowych zakupów :)

sól do kąpieli
stempel do świątecznych ciastek
tajemnicza "kosmetyczna" sówka
Kupiłyście już prezenty świąteczne?
U mnie rządzi Scooby-Doo, drewniana kolejka i Angry Birds.  Dom wariatów! 

Copyright © 2016 cosmetic kick , Blogger