stycznia 28, 2013

Crystal Essence - dezodorant mineralny o zapachu granatu. Hit czy kit?

Crystal Essence - dezodorant mineralny o zapachu granatu. Hit czy kit?
Postanowiłam wszelkie moje żale wylać serią kilku negatywnych postów i na potem zostawić sobie już same pozytywne wrażenia.  


Dzisiaj, na koniec oberwie się dezodorantowi w kulce marki CRYSTAL ESSENCE. Kupiony jakiś czas temu w Rossmannie za około 16 zł/66 ml. Zdecydowałam się na niego ze względu na 100% naturalny skład (naturalne sole mineralne), oraz ponieważ jest hypoalergiczny, wolny od parabenów, nie zawiera aluminium (ale zawiera ałun a w nim podobno aluminium jest...), nie jest testowany na zwierzętach oraz miał działać lepiej niż "chemiczne" odpowiedniki. Podobno jest też kosmicznie wydajny (40g ma wystarczyć na rok !)

http://livesuperfoods.com/crystal-liquid-roll-on-deodorant.html

Zacznę od opakowania - plastikowe, trochę byle jakie, ale plus za lekką przejrzystość dzięki czemu widać ile kosmetyku ubyło. Zapach - miał być aromat granatu a jest nie wiadomo co. Zupełnie nie kojarzy mi się z granatem (który specjalnie obwąchałam aby porównać) ale nie jest nieprzyjemny.Wewnątrz butelki znajdziemy przezroczysty, lekko lepki płyn.


Pierwsze wrażenie - jest strasznie mokry! Trzeba długo czekać aż wyschnie a i tak ciągle miałam wrażenie "mokrych pach". Nie należę do osób nadmiernie potliwych, ale jako mama 2,5 letniego urwisa muszę trochę pobiegać i nie oszukujmy się -  spocę się czasem  jak świnka. Jak radzi sobie z tym dezodorant? Wcale sobie nie radzi. Producent zapewnia, że dzięki naturalnym solom mineralnym niwelowane są bakterie odpowiedzialne za powstawanie nieprzyjemnego zapachu. Muszę mieć potwornie jadowite te bakterie, bo po 2 godzinach (odprowadzenie dziecka do przedszkola (z ubieraniem w strój zimowy włącznie...) i porządne zakupy osiedlowe) zaczęłam nieprzyjemnie pachnieć. Nie było to jakoś mocno wyczuwalne, ale strach pomyśleć co by było latem, lub po całym dniu. Dodatkowo, skóra pod pachami ciągle była jakaś taka lepka....

Robiłam do tego dezodorantu kilka podejść i za każdym razem efekt był taki sam. Klapa! Z wydajnością chyba też nie jest tak kolorowo, bo mimo że używam go od jakiś 3 miesięcy i tylko raz na jakiś czas (daję kolejne szanse) to zniknęło już pół butelki.

Podsumowując. Ogromne plusy za skład. Ogromne minusy za najważniejszą rzecz - skuteczność. Lepiej chyba po prostu nie wydawać 16 zł i nie używać dezodorantu :).  Na jedno wyjdzie.

Zauważyłam w sieci trochę pozytywnych komentarzy - widać na niektóre Panie ten wynalazek działa. Może się nie pocą? Ja z podkulonym ogonem powracam do dezodorantu w sztyfcie marki Nivea...

A Wy? Używałyście naturalnych dezodorantów? Ich działanie jest dla Was wystarczające?

Copyright © 2016 cosmetic kick , Blogger