piątek, 19 kwietnia 2013

Koniec zimowej depresji z morzem w tle i kolagenową maską BEAUTY FACE na twarzy

Oj dawno mnie nie było! Najpierw miałam zimowego "niechcieja" a potem złapałam mega doła z powodu kolejnej porażki w walce z przebarwieniami. Niestety, mimo wielu wysiłków, starannej pielęgnacji, wysokich filtrów a nawet mega kosztownego zabiegu COSMELAN (recenzja) mój koszmar powrócił! Nie jest tak źle jak było, jednak znowu zaczynam przypominać strusie jajo. Mam w zanadrzu jeszcze jeden, ostatni pomysł ale napiszę o nim dopiero jak go wypróbuję  bo nie chcę zapeszyć.

Tak mnie to wszystko zirytowało, że jak tylko usłyszałam o poprawie pogody zapakowałam torby i całą rodzinką wybraliśmy się nad morze. Pomysł był przedni, ponieważ trafiliśmy na apogeum cudownej pogody i znacznie poprawił mi się nastrój! Oto zatem jestem gotowa do boju i pełna nowej energii!

A nad morzem było tak:


i tak:


i jeszcze tak (pierwszego dnia wieczorem trochę wiało...):


Po powrocie postanowiłam zafundować sobie domowy zabieg spa na twarz w wykonaniu maski Beauty Face. Odmładzającą, szokową maskę kolagenową do skóry delikatnej i na kruche naczynka otrzymałam w prezencie podczas targów kosmetycznych Beauty Forum (recenzja)

Na początek kilka słów od producenta. 


Przeznaczenie: 
Skóra w średnim wieku i dojrzała, wrażliwa, delikatna, cienka, odwodniona, zmęczona i pozbawiona kolorytu, witalności, ze skłonnością do wysuszania, pękających naczynek, potrzebująca silnego odmłodzenia, nawilżenia,   wzmocnienia   struktury, a także widocznej poprawy wyglądu oraz napięcia.

 Działanie: 
- widocznie odmładza i zatrzymuje proces starzenia – kolagen wypełnia ubytki białka w skórze zmniejszając lub całkowicie eliminując zmarszczki, 
- wzmacnia strukturę skóry i zwiększa jej gęstość, 
- dogłębnie nawilża i reguluje gospodarkę wodną, wygładza, napina i uelastycznia skórę

-  stymuluje odbudowę komórkową i mikrocyrkulację
- wzmacnia i uszczelnia naczynka krwionośne oraz pomaga zmniejszyć ich pękanie
- wyrównuje koloryt, rozświetla i rozjaśnia
- likwiduje opuchlizny, plamy i przebarwienia
- łagodzi podrażnienia , koi

Hydrożelowa maseczka do twarzy na bazie naturalnego kolagenu morskiego, z dodatkiem kwasu hialuronowego, olejku różanego i dużej dawki Witaminy C o silnym działaniu odmładzającym, nawilżającym i wzmacniającym skórę.  

Maska głęboko nawilża i odmładza skórę. Naturalny kolagen w połączeniu z Witaminą C, zawartą w olejku różanym, stymulują odbudowę kolagenu i elastyny, zatrzymując proces starzenia oraz pozwalając utrzymać na dłużej odpowiednie nawilżenie i jędrność skóry. Kwas hialuronowy o silnym działaniu wiązania wody intensywnie nawilża skórę, dzięki czemu staje się on miękka i wygładzona a zmarszczki ulegają spłyceniu. Maska dostarcza skórze wielu cennych witamin i substancji odżywczych. Dodatkowo wzmacnia i uszczelnia naczynka krwionośne. 

Składniki aktywne: naturalny kolagen morski, kwas hialuronowy, witaminy A,B,C i E, olejek różany, ekstrakt z czereśni, olejek z pestek winogron, alantoina, arbutyna i gliceryna.



Trochę dużo informacji, ale ja bym tego mądrzej nie napisała :). Produkt otrzymujemy w formie kolagenowego płata zanurzonego w płynnym serum, zamkniętym w foliowej, mocnej torebce. Co dalej? Na początek, zgodnie z instrukcją należy wykonać peeling twarzy. Potem umieszczamy opakowanie z maseczką w bardzo cieplej wodzie i chwilę czekamy. Wyjmujemy i rozcinamy opakowanie, miziamy płatem w serum tak aby jak najwięcej go "zabrał" i nakładamy maseczkę na twarz. Tadam! Cała filozofia.




Pierwsze wrażenia? Dałabym inne opakowanie,  bo to rozcinanie i maczanie grozi wylaniem zawartości i wymaga dużego skupienia. Maseczka nie ma żadnego wyczuwalnego zapachu i co dziwne po położeniu na twarz nic nie spływa, nic nie ścieka a nawet jeśli na chwile wstaniemy płat pozostaje na naszej twarzy! Duży plus! Mały minus przyznam jednak za niezbyt dokładnie powycinane otwory (no dobra, wiem, że trudno się dopasować do każdej twarzy). Miałam wrażenie, że przy oczach i nosie mogłaby nieco lepiej przylegać. I jeszcze jedno - lepiej nie pokazywać się w czasie zabiegu dzieciom bo wygląda się jak Jason z horroru "Piątek trzynastego" :)




Zgodnie z instrukcją położyłam się wygodnie i relaksowałam całe 40 minut (o 10 dłużej niż napisali na opakowaniu, ale się zagapiłam). Co się w tym czasie działo?  Maska nie przesuwała się i nie spływała. Lekko chłodziła skórę i przyjemnie ją otulała. Nie musiałam uważać na każdy ruch, nie było też niebezpieczeństwa uświnienia wszystkiego wokoło. Po 40 minutach maska nadal była wilgotna (nie wysycha, nie zasycha, wygląda tak samo jak na początku).

Przed nałożeniem kosmetyku moja skóra była nieco poszarzała, przesuszona no i oczywiście cała w ciapki. Po zdjęciu maseczki zauważyłam: poprawę kolorytu (bez wpływu na plamy), buzia była wypoczęta, skóra stała się bardziej mięsista i zwarta, poprawiło się jej napięcie. Nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego efektu nawilżenia, ale była gładsza i miła w dotyku. Bez nałożenia kremu na noc jednak się nie obejdzie.

W tej chwili produkt można kupić za 19 zł, (normalna cena to 25 zł.) Zainteresowanych odsyłam do sklepu. Czy jest tego warta? Trudno powiedzieć. Z pewnością wolę takie maseczki, niż spływające lub zasychające paćki, jednak efekty jej działania mnie nie powaliły. Po prostu jest to bardzo przyjemny i odprężający zabieg z pozytywnym wpływem na skórę. Nie czyni większych cudów niż wiele innych maseczek. Być może wykonanie kilku zabiegów (zalecenie producenta) przyniosłoby wyraźniejszą poprawę. 

Ponieważ jednak efekty były, a sam bieg bardzo przypadł mi do gustu  - skuszę się na kilka innych produktów z ich strony i zobaczę ile są warte.


A na koniec kilka nowości. W końcu pojawiła się moja nagroda w konkursie Lee (na FB) - koszulka w puszce. Szła całe wieki a organizator nie raczył odpisać ani wallu ani na maila zapytaniem co się dzieje z przesyłką. Trochę mnie to irytowało. Najbardziej jednak zirytowało mnie, że koszulka jest w rozmiarze XXL! Po ogłoszeniu zwycięzców zapytali mnie jaki chcę rozmiar - powiedziałam, że lubię luźne koszulki (nosimy je często razem z moim Łukaszem) i że może być XL. Jednak XXL jest tak ogromna,  że topi się w niej nawet mój sporych gabarytów facet. Na moje pytanie czy coś się im nie pomyliło odpisali (ale odpisali, więc jednak umieją!) , że pytanie o rozmiar było tylko orientacyjne i że nie ma możliwości wymiany. Wrrrr....

Na poprawę nastroju przyszła również próbka Bio-Chromu oraz nagroda w konkursie Rossmanna - farba do włosów Schwarzkopf Color Mask. Im udało się wysłać nagrodę w 24 godziny i w odpowiednim kolorze.






A Wy? Jakie maseczki polecacie mojej wymęczonej skórze?
A może macie jakieś cudowne sposoby na przebarwienia? Ciągle wierzę, że mi się uda!

8 komentarzy:

  1. na depresje najlepszy jest psycholog,a nie maseczka

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam maseczkę z olejkiem arganowym.
    Morze - uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie miałam tego typu maseczki, ale chętnie bym wypróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też w takich maskach czuję się jak postać z horrorów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Morza zazdroszczę, takie naładowanie akumulatorów jest najlepsze!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale chciałabym po prostu dobrze czuć się w swoim ciele;D

    OdpowiedzUsuń
  7. też chcę nad morze :( te maski tak strasznie wyglądają na twarzy. miałam jedną i czułam się dziwnie dość ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. wybieram się też nad morze, ale w wakacje! ;) świetne zdjęcia... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń