czwartek, 7 lutego 2013

W zdrowym ciele, zdrowy duch! Pracę nad sobą czas zacząć!

Drogie moje. Nadeszła wiekopomna chwila i Matka Polka po prawie 3 latach wysiadywania tyłka w fotelu i zajadania się Nutellą postanowiła zgubić te nadprogramowe 5 kg i pozbyć się sadełka.

Własnie 1 lutego 2013 roku rozpoczęłam zajęcia fitness w klubie Zdrofit na Warszawskim Mokotowie. Zbierałam się do tego jak sójka za morze, więc za karę i dla lepszej motywacji wykupiłam od razu półroczny karnet (no dobra, promocja mnie na Gruponie mnie skusiła).

Jako, że oprócz sadełka mam też nieco chory kręgosłup - na pierwszy ogień poszły zajęcia bardzo delikatne "Zdrowy kręgosłup". Pod nadzorem instruktorki i w towarzystwie grupy nieco starszych Pań (i dwóch panów !) powyginałam się przez godzinę i zrozumiałam , że jest ze mną gorzej niż źle  No bo skoro mam problem z wykonaniem prawidłowo wszystkich ćwiczeń na zajęciach gdzie większość stanowią ludzie w wieku moich rodziców... to masakra jest!

Oto jak wygląda "mój" klub fitness. Nie jest to jakiś Bóg wie jaki wypas - ale milo, schludnie i blisko domu :) Zdjęcia pochodzą z ich strony, http://www.zdrofit.pl/ - mam nadzieję, że się nie pogniewają.




We wtorek wybrałam się na kolejne zajęcia  - Pilates. Niestety również miałam zakwasy.... W planie miałam treningi 3 razy w tygodniu, więc na trzecie raz (dziś) poszedł "płaski brzuch". Nie wiem czy jutro wstanę z łózka ;) Na początek zajęcia ciut lżejsze (!!?) a jak przestanę się na nich pocić to (od marca zapewne) dam sobie nieco większy wycisk. Ale to nie wszystko. Własnie dotarła do mnie przesyłka z zamówionym na Allegro specyfikiem Cellu Slim ELANCYL.





Bardzo skutecznie przekonała mnie do niego Testereczka (dziękuję). Jej zakończone sukcesem zmagania możecie zobaczyć TU. Jestem już po pierwszych aplikacjach - pachnie super! Tak więc jak widzicie, wypowiadam wojnę na całego! Dorzucę jeszcze CelluOFF i tym razem na pewno wygram! 


W ramach rozpoczęcia batalii wyjadłam dzień wcześniej do końca całą Nutellę - wiecie, żeby nie kusiła zołza jedna!

Potrzymacie za mnie kciuki? Potrzebuję wsparcia i dodatkowej motywacji.
Chciałabym znowu ważyć 56 kg (obecnie 61 kg)!

11 komentarzy:

  1. trzymam mocno kciuki! :) i ja muszę się za siebie zabrać :(

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie ładne wnętrze, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki, ja też na diecie uf =]

    OdpowiedzUsuń
  4. trzymamy! ;* ja zamierzam zacząć ćwiczyć jak narazie z Ewką żeby mieć kondycję jako tako a później na siłownie z chłopakiem chcę się zapisać :)



    Zapraszam do mnie, obserwujemy?



    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia, ja ćwiczę w domu z płytą Ewki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja zazdroszczę fitnessu tez chętnie bym sie wybrała ale w mojej dziurze nie ma żadnego klubu fitness ani nawet siłowni :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam kciuki . Zazdroszczę ja nie mam czasu na fitness czy siłownię a chciałabym ujędrnić ciało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rano latam :) ciężko wstawać ale warto. Wiele dziewczyn widzę ze wpada przed pracą. Ale z czasem to kiepsko bywa, prawda. Korzystam ze teraz mam go trochę więcej.

      Usuń
  8. Kurcze a ja ważę 53kg i bym chciała chociaż 60kg ważyć. Myślałam, że po ciąży waga mi wzrośnie, a tu dwa kilo mniej niż przed ciążą.

    Co do tabletek na cellulit to też chyba sobie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inny problem, choć Twój jest dość mało spotykany. Pewnie wiele dziewczyn Ci zazdrości, ale wiadomo - po pierwsze ma być zdrowo a po drugie my same mamy się dobrze czuć w swoim ciele. Powodzenia!

      Usuń
  9. Zazdroszczę. Ja nie mam takiej możliwości /praca, praca, praca/ Trzymam kciuki żeby się udało.

    OdpowiedzUsuń