Czy można wygrać z suchymi skórkami?

Chwilę mnie nie było. W piątek miałam nieoczekiwaną wizytę, która przeciągnęła się do niedzieli. Przez ponad 2 dni byłam mamą 2 rozbrykanych dzieci i tak mnie to wykończyło, że padłam bez sił :)

Już się zregenerowałam, doprowadziłam mieszkanie do porządku, zmyłam górę garów i wracam do życia! Matki więcej niż jednej pociechy powinny dostawać dodatki za ciężkie warunki pracy i mieć zaklepane miejsce w niebie!

Tak jak obiecałam w zeszłym tygodniu, zacznę od kwestii pielęgnacji paznokci :) Temat bardzo mi bliski, ponieważ do niedawna byłam posiadaczką fatalnej, rozdwajającej się płytki i paznokci obciętych zawsze przy samej skórze. Wojnę o mocne pazury rozpoczęłam z Regenerum (recenzja), które jednak nie spełniło moich oczekiwań. Pierwsza bitwa przegrana, ale nie poddałam się  i sięgnęłam po odżywkę w lakierze Peggy Sage (recenzja), która w kilka tygodni doprowadziła moje paznokcie do stanu, jak dla mnie idealnego! 


Ponieważ nie zaprzestałam używania owej odżywki i zawsze maluję nią paznokcie stosując solo lub jako podkład - stan płytki nadal jest bez zarzutu. Chyba się uzależniłam! Paznokcie nie rozdwajają się, są znacznie twardsze, przestały się łamać z byle powodu. Wojnę o piękne paznokcie uważam za wygraną. 

Jest jednak co innego, co spędza mi sen z powiek. Koszmarne, suche, sterczące i zgrubiałe SKÓRKI! Nienawidzę ich, wylewam na nie tony oliwek, olejków, kremów i mazideł i NIC

tu po skróceniu paznokci - tak wyglądają bez dokładnego natłuszczenia :(
Ostatnio wytoczyłam nowe działo w postaci olejku do skórek i paznokci z witaminą E Sally Hansen. Myślę, że mogę zdradzić już dziś, że efekty są takie same jak po olejku rycynowym, Regenreum, kilku innych olejkach oraz ciepłej oliwie i parafinie nawet... Czyli żadne :(
Konia z rzędem temu, kto poda mi receptę na te moje zatwardziałe, uparte skórzyska! Nie pozostaje mi nic innego jak szukać i kombinować dalej -  gdzieś na tym świecie leży na drogeryjnej półce środek stworzony dla mnie i ja go znajdę!

Kiedyś uważałam, że głównym moim wrogiem jest ukochane przez mojego Łukasza mydło Protex. "Odstawiłam" je i zaczęłam testować rożne mniej lub bardziej naturalne mydła. Jedna z przygód zaowocowała nawet recenzją cudnie pachnącego różą mydła Barwy Harmonii (recenzja). Mimo, że było wspaniałe - na skórki niewiele pomogło. Jakiś czas temu dostałam w prezencie (od starej ciotki) mydło perfumowane "Pani Walewska". Uznałam je za relikt z czasów komuny i wrzuciłam głęboko do szafki. Niedawno w ramach zużywania wszystkiego co do tej pory kupiłam lub dostałam (a jest tego trochę) przyszła pora i na nie.

Najważniejsza sprawa to moc wspomnień związanych z kosmetykami Pani Walewska, jaką mydełko uwolniło. Przypomniały mi się dawne czasy, nieżyjąca babcia i wszystkie te z rozrzewnieniem wspominane aromaty z dzieciństwa... Ale wróćmy na ziemię zanim zacznę gadać jak stara ciotka.

Sądząc po opakowaniu - mydło należy do linii GOLD, której twarzą jest uwielbiana przeze mnie aktorka Katarzyna Gniewkowska. To tak na marginesie.



Pierwsze wrażenie - bardzo ładne, "bogate" opakowanie (kartonik) w kolorze złotym. Pasuje do arystokratycznej nazwy :). Samo mydełko również bardzo zgrabne, o czystej białej barwie i gładziutkiej powierzchni z widoczną wyraźnie Panią Walewską.




Po otworzeniu pudełka okazało się, że mydło pięknie pachnie perfumami :) Można ten zapach lubić, lub nie ale był od razu wyczuwalny i jak dla mnie zdecydowanie przyjemny. Miła odmiana po owocowych lub kwiatowych aromatach. 

Podczas mycia wytwarza średniej ilości pianę. Ma lekko kremową konsystencję, co jest bardzo przyjemne i sprawia wrażenie "natłuszczania" dłoni. Faktycznie, po umyciu ręce nie są przesuszone! Można powiedzieć, że produkt spełnia swoją rolę - jest atrakcyjny, ładnie pachnie i nie wysusza skóry dłoni (i moich wstrętnych skórek). Nie robi jednak nic poza tym. 

Na plus można dodać, że leżąc w łazience nie wysycha nie kruszy się i nie pęka jak niektóre mydła. Ważne jest również to, że nie jest testowany na zwierzętach.  Na minus - zapach wyczuwalny jest tylko po wyjęciu z kartonika. Bardzo szybko się ulatnia, nie pozostaje na skórze ani nawet na mydle :(.

Fajny pomysł na upominek dla babci lub starszej cioci - na pewno się ucieszy, ale ogólnie bez rewelacji. Koszt w sklepie to około 2,5 zł. Producent : Miracullum

Reasumując - wojna trwa nadal.  Skórki jak były suche tak są, choć cierpliwie a co najważniejsze bardzo systematycznie wcieram w nie co mogę. Nie poddam się!

A Wy? Macie dla mnie jakieś mądre rady, lub nowe specyfiki,
którymi mogłabym pokonać to szkaradzieństwo?

 p.s. Dawno mnie nie było, to się pochwalę :) Wygrałam cudny i baaardzo duży zestaw klocków DUPLO SAFARI dla mojego Frania. Bardzo się przydały, bo kurier przywiózł je akurat w dniu kiedy Franek był chory i nie poszedł na Disney on Ice. Radość była wielka (choć może tego nie widać, bo była też gorączka)!


Dla mamusi tez coś przyszło - wygrana w konkursie Dobrowanki torba :) Chodzi ze mną 3 razy w tygodniu na fitness i jest bardzo poręczna i wytrzymała (po zajęciach taszczę w niej pokaźne zakupy:)



oraz przecudnie pachnący latem i truskawkami olejek do kąpieli i pod prysznic firmy Joanna wygrany w mini konkursie na Facebooku. Jest tak smakowity , że z pewnością poświecę mu osobny wpis. Mam nadzieję, że będzie to wpis pozytywny :)


Z Łukaszem zaklinamy wiosnę :) Pochwale się, a co :) Takie ładne dostałam...
ZIMO IDŹ PRECZ!


Komentarze

  1. Ja kiedyś miałam problem ze suchymi skórkami u paznokci, ale odkąd biorę witaminy nie mam już tego problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też biorę, ale chyba jestem bardzo oporna...

      Usuń
  2. Śliczna torba :) Mydełko też prezentuje się przyjemnie i elegancko. Na skórki polecam maść Hud Salva- moje wybawienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tylko "wykończę" olejek Sally Hansen - wypróbuję!

      Usuń
  3. Też walczę ze skórkami, odwieczny problem. Jak nie złamany pazur, to suche skórki ;/ które ciągle wycinam i natłuszczam i dzień jest ok a potem znów;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Obecnie stosuję żel do skórek od Lambre, taki fajny chłodzący zelik. Na raziejednak za krótko go stosuję, by ocenić.

    OdpowiedzUsuń
  5. mialam ten olejek pod prysznic i napewno kupie ponownie!
    pozdrawiam
    x
    x
    a co do skorek to ja na wieczor olejek arganowy,lub z pestek moreli w nie wcieram i sa bezproblemowe
    polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOOO faktycznie, jeszcze arganowy - całkiem o nim zapomniałam. Wypróbuje na pewno!

      Usuń
  6. Na suche skórki wcieram olejek rycynowy i tony kremu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak znajdziesz jakiś sposób to koniecznie się podziel, ja też z tym bezskutecznie walczę od dłuższego czasu :<

    OdpowiedzUsuń
  8. ten olejek jest super! :)
    a ze skórkami to i ja walczę, ale podejrzewam twardą wodę o to spustoszenie ;(

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz co nie wiem co ja takiego robie ale moje skórki nie są suche, zgrubiałe itp. Możliwe że to jest od płynów do naczyń ale nie mam pojęcia bo ja mam zmywarke ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to po prostu cecha indywidualna - też mam zmywarkę :( więc to nie to

      Usuń
    2. To kurde nie wiem , spróbuj posmarować witaminą A , mi pomagało na przebarwienia na paznokciu

      Usuń
    3. Kosztuje 3-4 zł wiec warto spróbować

      Usuń
  10. sama szukam czegos na skorki:P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja polecam krem silnie nawilżający Pilarix. Jest fantastyczny również na inne dolegliwości.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz