Crystal Essence - dezodorant mineralny o zapachu granatu. Hit czy kit?

Postanowiłam wszelkie moje żale wylać serią kilku negatywnych postów i na potem zostawić sobie już same pozytywne wrażenia.  


Dzisiaj, na koniec oberwie się dezodorantowi w kulce marki CRYSTAL ESSENCE. Kupiony jakiś czas temu w Rossmannie za około 16 zł/66 ml. Zdecydowałam się na niego ze względu na 100% naturalny skład (naturalne sole mineralne), oraz ponieważ jest hypoalergiczny, wolny od parabenów, nie zawiera aluminium (ale zawiera ałun a w nim podobno aluminium jest...), nie jest testowany na zwierzętach oraz miał działać lepiej niż "chemiczne" odpowiedniki. Podobno jest też kosmicznie wydajny (40g ma wystarczyć na rok !)

http://livesuperfoods.com/crystal-liquid-roll-on-deodorant.html

Zacznę od opakowania - plastikowe, trochę byle jakie, ale plus za lekką przejrzystość dzięki czemu widać ile kosmetyku ubyło. Zapach - miał być aromat granatu a jest nie wiadomo co. Zupełnie nie kojarzy mi się z granatem (który specjalnie obwąchałam aby porównać) ale nie jest nieprzyjemny.Wewnątrz butelki znajdziemy przezroczysty, lekko lepki płyn.


Pierwsze wrażenie - jest strasznie mokry! Trzeba długo czekać aż wyschnie a i tak ciągle miałam wrażenie "mokrych pach". Nie należę do osób nadmiernie potliwych, ale jako mama 2,5 letniego urwisa muszę trochę pobiegać i nie oszukujmy się -  spocę się czasem  jak świnka. Jak radzi sobie z tym dezodorant? Wcale sobie nie radzi. Producent zapewnia, że dzięki naturalnym solom mineralnym niwelowane są bakterie odpowiedzialne za powstawanie nieprzyjemnego zapachu. Muszę mieć potwornie jadowite te bakterie, bo po 2 godzinach (odprowadzenie dziecka do przedszkola (z ubieraniem w strój zimowy włącznie...) i porządne zakupy osiedlowe) zaczęłam nieprzyjemnie pachnieć. Nie było to jakoś mocno wyczuwalne, ale strach pomyśleć co by było latem, lub po całym dniu. Dodatkowo, skóra pod pachami ciągle była jakaś taka lepka....

Robiłam do tego dezodorantu kilka podejść i za każdym razem efekt był taki sam. Klapa! Z wydajnością chyba też nie jest tak kolorowo, bo mimo że używam go od jakiś 3 miesięcy i tylko raz na jakiś czas (daję kolejne szanse) to zniknęło już pół butelki.

Podsumowując. Ogromne plusy za skład. Ogromne minusy za najważniejszą rzecz - skuteczność. Lepiej chyba po prostu nie wydawać 16 zł i nie używać dezodorantu :).  Na jedno wyjdzie.

Zauważyłam w sieci trochę pozytywnych komentarzy - widać na niektóre Panie ten wynalazek działa. Może się nie pocą? Ja z podkulonym ogonem powracam do dezodorantu w sztyfcie marki Nivea...

A Wy? Używałyście naturalnych dezodorantów? Ich działanie jest dla Was wystarczające?

Komentarze

  1. Uuu czyli nie warto, cóż mi po naturalnym składzie jeśli nie działa.

    OdpowiedzUsuń
  2. 16zł za takie nieskuteczne badziewie, eh, szkoda

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam w kamieniu i był całkiem ok, ale na pewno nie spełnił swoich obietnic ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. kurczę, szkoda, że taki niewypał z tymi dezodorantami, bo miałam na nie chrapkę... :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Naturalnych nie używałam, u mnie niezawodny jest roll-on Nivea.

    OdpowiedzUsuń
  6. A pewnie bym go kupiła jakbym zobaczyła, będę pamiętać że to bubel

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie, można spróbować na sobie, ale z tego co sprawdziłam negatywów w sieci tez jest sporo, więc lepiej poczekać i wydać 16 zł na coś co większość poleci :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wierzę w etiaxil i jego polski odpowiednik. Dopóki ich nie znałam miałam wiecznie mokre pachy wyglądało to bardzo nieestetycznie. Nie wyobrażam sobie życia bez tych blokerów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś nawet go chciałam kupić, ale w końcu zrezygnowałam - może i dobrze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też od jakiegoś czasu szukam fajnego skutecznego przede wszystkim dezodorantu i... nie mogę znaleźć :-( też w końcu stwierdziłam że zapłacę więcej i będę miała super naturalny i wytrzymały deo. No i kupiłam w rossmannie crystal essence i... klapa :-((( po dwóch godzinach średnio intensywnego ruchu czuję niemiłe "zapaszki spod paszki" :-) nie polecam i szukam dalej :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. W okresie letnim mam zawsze w torebce chusteczki odświeżające z tej firmy. W razie "awarii" zdają egzamin.
    A ogólnie polecam BLOKER Ziaji, tani i dobry

    OdpowiedzUsuń
  12. Polecam Fenjal w atomizerze a bloker zatyka pory potowe, nie robi nic pozytywnego dla skóry.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapach można powąchać na miejscu, w sklepie, więc raczej nie powinien stać się on przedmiotem krytyki. Na rok starcza Crystal w sztyfcie - o ile się go nie potłucze. Wtedy trudno się używa. Co do skuteczności Crystal Essence, czyli tego w płynie... Poleciła mi go koleżanka, dla której był skuteczny. Sama używam od dłuższego czasu i tez jestem zadowolona. Oczywiście, jeśli założę mega syntetyczną bluzkę i udam się na bardzo stresujące spotkanie, to zawiedzie. Starcza chyba na 1-1,5 miesiąca.

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze jestem przeciwna wszelkim zapachowym dezodorantom. Od zapachu są perfumy, a nie dezodorant… Dlatego długo używałam Nivea Sensitive&Pure (niebieski napis), który nie pachniał praktycznie i dlatego nie powodował dyskomfortu. Niestety chyba go wycofali, bo nie można go nigdzie znaleźć. Kupiłam dla wypróbowania popularny Garnier, użyłam kilka razy i teraz sobie siedzi. Nie trzeba się przy nim specjalnie spocić, żeby pachniało od nas kwaskowato. Jest zbyt intensywny. Nieco lepsza jest Rexona.
    Crystal kupiłam parę dni temu, ale ten fioletowy. Nie sięgnęłabym po zapach granatu! Fioletowy się sprawdza i mogę go polecić. Moje paszki wręcz pachną, więc jestem zachwycona :D I to nie jest tak, że się nie pocę..
    Marteczka próbowałaś fioletowego? :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz