niedziela, 23 grudnia 2012

NOUVEAU LASHES - Noir Mascara z lipcowego Glossybox

Zdecydowałam się napisać o tuszu  NOUVEAU LASHES Noir Mascara, ponieważ już kolejna osoba zapytała mnie jak osiągam efekt tak spektakularnych rzęs :). Tusz ten otrzymałam już dawno, bo w lipcowym wydaniu Glossybox. Musiał jednak poczekać ładnych kilkanaście tygodni, aż skończę rozpoczęte opakowanie tuszu do rzęs innej marki.




Podobno NOUVEAU LASHES jest to tusz do stosowania na dolne rzęsy, jeśli górne mamy przedłużone metodą tej samej firmy. Nie mam przedłużonych żadną metodą, ale skoro można go stosować na dolne, to dlaczego nie na górne?

Kosmetyk jest starannie zapakowany w tekturowe pudełko - wewnątrz znajdujemy buteleczkę tuszu unieruchomioną w plastikowej formie. Pierwsze zaskoczenie to waga - opakowanie nie jest plastikowe tylko metalowe, przez co dość ciężkie. Nie przeszkadza to w aplikacji, ale z pewnością obciąża kosmetyczkę ;).

W tuszu NOUVEAU LASHES zakochałam się od pierwszego wejrzenia!

Kolor oczywiście, jak obiecuje producent kruczo czarny, ale to akurat nic specjalnego. Co wyróżnia ten kosmetyk? Po pierwsze to rodzaj tuszu, który nazywam silikonowym - oznacza to, że otula każdy włosek elastyczną warstwą. Nie osypuje się, nie rozmazuje i super zmywa, nie pozostawiając efektu "misia pandy". Po prostu  "roluje się" podczas mycia, nawet zwykłą wodą. Nie jest wodoodporny, ale wyjście na deszcz, lub przypadkowe pochlapanie twarzy wodą nie zaowocuje rozmazanym okiem.

Co jeszcze? Fantastycznie przedłuża rzęsy! Nałożenie 2 warstw daje wręcz teatralny efekt.
Używałam rożnych tuszy - od zwykłych typu L'oreal, Maybelline, przez droższe (np Clinique) po te z najwyższej półki (Dior) i muszę przyznać, że NOUVEAU LASHES uważam za najlepszy!





Ma też niestety wady - zerową dostępność :(. Niewiele myśląc zamówiłam jeszcze jedno pudełko Glossybox z lipca ... a przy okazji jeszcze 2 kolejne dla koleżanek w pracy (własnie ze względu na ten tusz). Niech żyje możliwość zakupu archiwalnych wydań !!! O kolejne buteleczki będę się martwic później :)

A Wy? Macie swój ukochany tusz - cudotwórcę?

6 komentarzy:

  1. ja Cie, ale efekt:) pięknie wydłuża

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity jest - jutro postaram się dodać post o testowaniu odżywki Revita Lash. Po tym to dopiero jest efekt!

    OdpowiedzUsuń
  3. u Ciebie wygląda świetnie! u mnie zaś w ogóle się nie sprawdza :| PS usun weryfikację podczas dodawania komentarzy, bo trochę to denerwuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za radę :) zaraz to ogarnę.

    OdpowiedzUsuń